Serwis Internetowy Portal Orzeczeń używa plików cookies. Jeżeli nie wyrażają Państwo zgody, by pliki cookies były zapisywane na dysku należy zmienić ustawienia przeglądarki internetowej. Korzystając dalej z serwisu wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies , zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

VI ACa 704/16 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Apelacyjny w Warszawie z 2018-07-27

Sygn. akt VI ACa 704/16

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 27 lipca 2018 r.

Sąd Apelacyjny w Warszawie Wydział VI Cywilny w składzie:

SSA Tomasz Pałdyna – przewodniczący, sprawozdawca

SSA Agata Zając

SSA Teresa Mróz

Protokolant: Małgorzata Kocon

po rozpoznaniu w dniu 23 lipca 2018 r. w Warszawie

na rozprawie

sprawy z powództwa E. B. i T. B.

przeciwko M. M.

o zapłatę

na skutek apelacji powodów

od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie

z dnia 9 lutego 2016 r., sygn. akt III C 1137/11

I.  zmienia zaskarżony wyrok:

a.  w punkcie drugim częściowo w ten sposób, że zasądza dodatkowo od M. M. na rzecz powodów 60.000 zł (sześćdziesiąt tysięcy złotych) wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od 22 marca 2012 roku do dnia zapłaty,

b.  w punkcie trzecim w ten sposób, że ustala, iż powodowie wygrali proces w 32%, pozostawiając szczegółowe wyliczenie kosztów referendarzowi sądowemu w sądzie okręgowym;

II.  oddala apelację w pozostałej części;

III.  zasądza od pozwanego na rzecz powodów 990 zł (dziewięćset dziewięćdziesiąt złotych) tytułem kosztów instancji odwoławczej;

IV.  nakazuje pobrać na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Apelacyjnego w W. tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych 3.291,92 zł (trzy tysiące dwieście dziewięćdziesiąt jeden złotych i dziewięćdziesiąt dwa grosze) od powodów i 1.549,14 zł (tysiąc pięćset czterdzieści dziewięć złotych i czternaście groszy) od pozwanego.

Sygn. akt VI ACa 704/16

UZASADNIENIE

wyroku z dnia 27 lipca 2018 roku

W pozwie skierowanym przeciwko M. M. E. B. i T. B. domagali się zasądzenia solidarnie na swoją rzecz kwoty 183.380 zł z tytułu „obniżenia i utraty wartości” nieruchomości nabytej od pozwanego „w związku z przepisami dotyczącymi rękojmi w zakresie budynków” oraz kwoty 39.000 zł „za szkody powstałe w wyniku błędów projektowych, wykonawczych (…), zaniechania prowadzenia prac remontowych oraz nie usunięcia wszystkich usterek zgłaszanych w okresie gwarancyjnym”.

Pierwsza z tych kwot ma stanowić różnicę pomiędzy ceną domu, który powodowie kupili od pozwanego, a jego wartością po remoncie więźby dachowej przeprowadzonym przez pozwanego w ramach rękojmi, który doprowadzić miał do zmniejszenia powierzchni całego budynku o 34 m 2. Zdaniem powodów na skutek przeprowadzonych przez M. M. prac naprawczych poddasze zmieniło znacznie swój pierwotny charakter – zostało obniżone na całej powierzchni, wprowadzono obce elementy w postaci trzech słupów podpierających i stalowej ramy, które wykluczyły pierwotnie zakładaną aranżację wnętrza i utrudniły komunikację. Poddasze, z uwagi na swoją wysokość, nie ma już charakteru pomieszczenia mieszkalnego, a takie miało mieć zgodnie z umową sprzedaży nieruchomości. Dochodzoną kwotę obliczono jako różnicę pomiędzy wartością domu o powierzchni użytkowej 198,1 m 2 a wartością domu o powierzchni 163,5 m 2, przy uwzględnieniu ceny nabycia – 1.050.000 zł, co w przeliczeniu na m 2 miało dawać 5.300,35 zł.

Pozwany domagał się oddalenia powództwa, utrzymując, że więźba dachowa została osłabiona na skutek samowolnej ingerencji powodów w strop budynku, w którym wycięli otwór wejściowy w miejsce istniejącego. Podniósł także, że powierzchnia użytkowa budynku opisana w umowie sprzedaży obejmuje powierzchnię podstawową i pomocniczą, a tę ostatnią stanowiło poddasze, które nigdy nie należało do powierzchni podstawowej.

Zaskarżonym wyrokiem sąd okręgowy uwzględnił częściowo drugie z roszczeń pozwu – do kwoty 11.482,67 zł, zasądzając tę kwotę solidarnie wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 22 marca 2012 roku do dnia zapłaty, oddalił powództwo w pozostałej części i zasądził od powodów solidarnie na rzecz pozwanego koszty procesu „według zasady odpowiedzialności za wynik procesu przyjmując, że powodowie przegrali proces” i pozostawiając szczegółowe wyliczenie tych kosztów referendarzowi sądowemu.

Z ustaleń sądu pierwszej instancji wynika, że w grudniu 2007 roku powodowie kupili od pozwanego nieruchomość gruntową położoną w W. na U., zabudowaną budynkiem jednorodzinnym w zabudowie segmentowej. Pozwany był projektantem budynku i inwestorem w procesie budowlanym. W firmie pozwanego zatrudniony był jego syn A. M. oraz jego synowa J. S..

Projekt przewidywał dwie kondygnacje mieszkalne i poddasze użytkowe. Budynek został zaprojektowany zgodnie z warunkami zabudowy wydanymi w 2005 roku. Warunki te przewidywały jedynie dwie kondygnacje mieszkalne i strych. W 2006 roku, kiedy była wykonywana dokumentacja projektowa budynku, obowiązywała inna norma obciążeniowa śniegu. Po katastrofie w 2006 roku ta norma obciążeniowa zmieniła się.

Nabyty przez powodów budynek został odebrany przez nich 11 grudnia 2007 roku. Pozwany udzielił 3-letniej gwarancji na roboty budowlane. Powodowie – jak ustala dalej sąd – już przed nabyciem budynku zamierzali wykonać inny otwór w stropie, w celu dorobienia do niego klatki schodowej. M. M. nie udzielił na to zgody. Powodowie od podpisania umowy rezerwacyjnej mieli być informowani przez niego o tym, że strych nie jest powierzchnią mieszkalną i przyjęli to do wiadomości. Odnotowuje się przy tym, że projekt z zaznaczonym nowym otworem przedłożony przez powodów nie został sporządzony przez firmę (...). Wykonaniem otworu, na zlecenie powodów, zajął się J. B., natomiast w spotkaniach mających na celu uzgodnienie miejsca wykonania otworu brał udział M. M., jego synowa i syn oraz właściciel domu T. B.. Pozwany uczestniczył w rozmowach dotyczących lokalizacji otworu. Sąd ustalił również, że między pozwanym a powodami nie doszło do ostatecznych ustaleń ani opracowań technicznych wymaganych przez prawo budowlane w zakresie wykonania nowego otworu w stropie. Powodowie przedstawiali pozwanemu jedynie wstępne propozycje zmiany lokalizacji schodów. M. M. oświadczył, że nie będzie wykonywał zmian konstrukcyjnych w tym zakresie. Powodowie przed wykonaniem dodatkowego otworu w stropie nie przedstawili pozwanemu żadnych dokumentów projektowych z tym związanych. Do pierwotnego otworu w stropie prowadziła drabina. Nowy otwór wykonany przez J. B. miał kształt litery L. Wykonany był w taki sposób, żeby prowadziły do niego schody stacjonarne.

Z dalszych ustaleń sądu wynika, że w styczniu 2010 roku doszło do pęknięcia dachu na strychu powodów, po czym M. M. nieodpłatnie – w ramach gwarancji – wykonał prace zabezpieczające, podpierając belkę koszową. Następnie pozwany zamontował podparcie krokwi koszowej elementem drewnianym o wymiarze 10x10 cm. W ramach prac remontowych po załamaniu się dachu wstawiono stalową ramę podpierająca krokiew koszową, zamontowano podparcia małych słupków drewnianych. A. M. – jak się odnotowuje – nie proponował powodom zmiany miejsca otworu w stropie dachu. W trakcie remontu był prowadzony dzienniczek z wpisami inżyniera, który dokonywał naprawy dachu. Nie był prowadzony dziennik budowy. Sąd zaznacza również, że przed remontem na poddaszu nie było słupków podparcia. W listopadzie 2010 roku firma pozwanego przekazała powodom inwentaryzację i projekt wzmocnienia więźby dachowej.

A. M. – działający w imieniu swojego ojca – miał przekazywać powodom dokumenty związane z remontem. Dokumenty przekazywane powodom nie były przez nich parafowane. Nadzór budowlany – jak się odnotowuje – nakazał pozwanemu dokonującemu remontu zdublowanie jednej belki koszowej. W styczniu krokwie, które uległy ugięciu, zostały podparte. Po ustaniu zimy belki wróciły do poprzedniej pozycji i wstawiony słupek znajdował się centymetr nad powierzchnią. Słupek podpierał krokwie koszowe. W lecie 2010 roku została odsłonięta cała więźba dachowa. Zakończenie remontu nastąpiło na przełomie 22/23 grudnia 2010 roku.

Po remoncie, z powodu obniżenia sufitu i zamontowania dodatkowej belki, powodowie nie mogli korzystać ze strychu w takim stopniu, w jakim korzystali z niego przed remontem. Po remoncie strychu mogą używać jedynie jako poddasza. Przed remontem na poddaszu nie znajdowały się żadne słupki. W trakcie prac remontowych powód miał informować pozwanego, że nie chce, aby w wyniku remontu zmienione zostały parametry powierzchniowe budynku. Ustala się też, że powód miał sugerować pozwanemu całkowitą przebudowę dachu, ze względu na to, że w jego ocenie dach od początku zawierał błędy konstrukcyjne. Pozwany nie zgodził się na całkowitą przebudowę dachu. Po zakończeniu remontu poddasze podpierały trzy słupki oraz poprzeczna belka. Z powodu belki powód musi uchylać głowę w celu wejścia na poddasze. Z powołaniem się na zeznania powodów sąd ustala w tym miejscu, że powodowie nigdy nie kupiliby domu, gdyby poddasze w nim wyglądało tak, jak obecnie – gdyby zawierało słupy podpierające dach i poprzeczna belkę.

Z dalszych ustaleń sądu wynika, że na skutek ingerencji powodów m. in. w zbrojny strop osłabiono elementy, w które ingerowano. Tym niemniej, główną przyczyną ugięcia dachu w wyniku obciążenia śniegiem było to, że więźba dachowa poza geometrią nie została wykonana zgodnie z projektem. Zastosowano mniejsze od zaprojektowanych przekroje i zmniejszono przekroje krokwi koszowych oraz krokwi narożnej i nie oparto na stropie tych krokwi za pośrednictwem słupków. Te ostatnie okoliczności mają wynikać z włączonych do akt architektonicznych rysunków więźby dachowej. Sąd zauważa, że w opisie projekt konstrukcyjny zakładał oparcie dachu na stropie. W dalszej części uzasadnienia ocenia się, że przed wycięciem nowego otworu powodowie powinni zgłosić taki remont do urzędu.

Sąd okręgowy ustalił również, że położenie przez pozwanego w trakcie remontu kolejnej warstwy wełny spowodowało zmniejszenie powierzchni użytkowej liczonej według normy PN-70/B-02365 nie więcej niż 9 m ( 2), a według normy PN-ISO 9836 – o ok. 6,5 m ( 2). Uznaje się przy tym, że naprawa mogła być wykonana inaczej (taniej, lżej i bez miejscowych obniżeń poddasza) – przez wzmocnienie krokwi i podparcie słupkami, które ostatecznie zastosowano, aby oprzeć stalową konstrukcję wsporczą. Zauważa się jednak, że poddasze przed wykonaniem robót naprawczych także nie spełniało wymogów powierzchni mieszkalnej z uwagi na wysokość i dostęp – brak klatki schodowej. Uznaje się też, że wykonanie przez powodów dodatkowego otworu bezpośrednio mogło przyczynić się do ugięcia dachu, a tym bardziej do pękania ścian. Wibracje w czasie wykonywania tego otworu przy stosowaniu niewłaściwych narzędzi i rozkuwanie kimona przy krokwi koszowej bez podparcia słupkiem mogły wpłynąć na osłabienie konstrukcji więźby dachowej, która nie została wykonana zgodnie z projektem i nie miała założonej w projekcie wytrzymałości. Dach w zakresie geometrii i pokrycia został wykonany zgodnie z pierwotnym projektem. Jednocześnie, zastosowano mniejsze przekroje krokwi i jętek, wykonano cieńszą izolację z wełny mineralnej, zmniejszono przekroje najważniejszych krokwi konstrukcyjnych i nie podparto ich na stropie. Odnotowuje się przy tym, że opis w zatwierdzonym projekcie konstrukcyjnym wskazywał na obciążenie stropu od dachu poprzez słupki.

Powierzchnia użytkowa domu powodów wyliczona wg Polskiej Normy PN – ISO 9836 wynosi 157,13 m ( 2) części mieszkalnej i 20,57 m ( 2) strychu, zaś powierzchnia użytkowa wyliczona według polskiej normy PN – 70/B-2365 wynosi 161,51 m ( 2) powierzchni mieszkalnej i 20,84 m ( 2) strychu. Alternatywny pomiar strychu ma wynosić 23,11 m ( 2). Zaznacza się przy tym, że wysokość strychu powodów nie sięgała nigdy 2 m 20 cm. Nawet gdyby – jak się naprowadza – poddasze w jednym punkcie miało 2 m 20 cm, to miałoby charakter użytkowy. Ocenia się jeszcze, że w momencie przejmowania strychu nie był on pomieszczeniem nadającym się do zamieszkania. Strych w domu powodów był powierzchnią użytkową pomocniczą. Zaznacza się, że do powierzchni budynku nie została doliczona powierzchnia korytarza wynosząca 5,70 m ( 2). W dalszej części uzasadnienia sąd ustala nadto, że trzecia kondygnacja była zaprojektowana jako poddasze i jej wartość użytkowa poprzez niewielki dostęp (wysokość) w krawędzi spływu oraz w kalenicy znacznie ogranicza swobodne używanie na całej przestrzeni. Ze względu na fakt, że poddasze jest ocieplone, może być traktowane jako sypialnia dla gości. Można tam również zorganizować pomieszczenie do pracy przy biurku, o ile da się wnieść ten mebel. Sąd ustala jeszcze, że projekt konstrukcyjny poddasza (przed naprawą) obliczony jest na podstawie bliżej nieczytelnego programu komputerowego. Projekt jest nieczytelny i niezgodny z zasadami projektowania (co ma dotyczyć w szczególności obliczeń statycznych). Zdaniem sądu dokonana przez pozwanego naprawa konstrukcji więźby dachowej nie budzi żadnych zastrzeżeń w zakresie wytrzymałości.

W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku sąd okręgowy wymienia wady występujące w budynku. Na zewnątrz miało dojść do pęknięcia w ścianie ogrodzenia. Z kolei wewnątrz budynku, na skutek prac, miało dojść do uszkodzenia tynków na klatce schodowej i powierzchni drzwi wejściowych do budynku. Łączny koszt napraw usterek został oszacowany na 10.550 zł. Podstawą tych ustaleń ma być opinia znajdująca się w aktach sprawy. Sąd ustalił również wartość rynkową nieruchomości powodów, szacując ją na 901.355 zł – według stanu z dnia nabycia, czyli grudnia 2007 roku i cen z dnia wyceny, czyli lipca 2015 roku. Wartość rynkową tejże nieruchomości według stanu nieruchomości w dniu oględzin – 29 czerwca 2015 roku oraz poziomu cen na dzień wyceny (22 lipca 2015 roku) oszacowano na 715.923 zł. Różnica wartości pomiędzy tymi stanami ma wynosić 185.432 zł.

Oceniając materiał dowodowy sąd pierwszej instancji wyjaśnił, że nie dał wiary temu, że projekt wykonania nowego otworu w stropie został stworzony przez pozwanego, gdyż na projekcie nie znajduje się żaden podpis pozwanego, czy innej osoby u niego zatrudnionej. Sąd nie dał też wiary zeznaniom świadka J. B. oraz zeznaniom powodów co do tego, że lokalizację nowego otworu w stropie zaproponowali przedstawiciele pozwanego i wyrazili zgodę na otwór w tym miejscu, a także, że przedstawiciele pozwanego przekazali powodom projekt nowego otworu. Zeznania tych osób mają stać w sprzeczności z zeznaniami pozwanego i zeznaniami świadków J. S. i A. M.. W ocenie sądu okręgowego przeciwko przyjęciu, że pozwany wydał zgodę na wykonanie nowego otworu przemawia brak jego podpisu na przedłożonym przez powodów projekcie nowego otworu w stropie. Podkreśla się, że powód – jako architekt powinien był zdawać sobie sprawę z konieczności zgłoszenia prac budowlanych przy wykonywaniu otworu w stropie do odpowiednich organów, po wcześniejszym uzyskaniu zgody projektanta budynku. Powód więc – jak się ocenia – musiał zdawać sobie sprawę z procedur, które nakłada prawo budowlane. W ocenie sądu nieuzyskanie od pozwanego (będącego jednocześnie projektantem budynku) zgody co do zmian w architekturze budynku na piśmie przesądza o braku takiej zgody w ogóle.

Dając wiarę opiniom biegłych S. W. i R. T., sąd pierwszej instancji wiary tej odmówił zeznaniom świadka K. K., który został poproszony przez powoda do oceny stanu budynku. Sąd okręgowy zaznaczył, że zeznania świadka nie mogą zastępować opinii biegłych. Nie podzielił też twierdzeń świadka sprzecznych z opiniami biegłych sądowych.

Sąd nie dał wiary opinii biegłej Z. S., gdyż oparła się ona bezzasadnie na dokumentacji powykonawczej w zakresie powierzchni użytkowej budynku powodów po remoncie naprawczym, przyjmując, że powierzchnia budynku zmniejszyła się o 33,52 m ( 2). W tym zakresie sąd natomiast dał wiarę biegłemu R. T., który stwierdził, że podłożenie w trakcie remontu dachu przez pozwanego kolejnej warstwy wełny spowodowało zmniejszenie powierzchni użytkowej, w zależności od stosowania różnych norm, o 6,5 m ( 2) lub o 9 m ( 2). Sąd nie znalazł podstaw, by kwestionować stwierdzenie biegłego w tym zakresie. Zauważa się, że biegły R. T. jest specjalistą w zakresie budownictwa o specjalności konstrukcyjno-budowlanej. Natomiast biegła (...) jest specjalistką w zakresie wyceny nieruchomości. W zakresie jej kompetencji nie mieści się więc obliczanie powierzchni budynków mieszkalnych. Sąd okręgowy uznał też, że biegła przyjęła błędną metodologię w zakresie określania różnicy wartości strychu w domu powodów po zmniejszeniu się jego powierzchni. Biegła wyliczyła bowiem metodą porównawczą wartość nieruchomości powodów za m ( 2). Po ustaleniu wartości nieruchomości za m ( 2) przemnożyła tę wartość przez powierzchnię, o którą nieruchomość powodów miała się zmniejszyć po przeprowadzonym remoncie dachu. To podejście – zdaniem sądu – jest błędne, gdyż zakłada, że wartość m ( 2) strychu jest równa wartości m ( 2) pokoju znajdującego się na parterze albo na piętrze. Przyjęciu, że powierzchnia strychu, a więc powierzchnia niemieszkalna – dodatkowa ma dla kupującego nieruchomość taką samą wartość, jak powierzchnia mieszkalna, ma się sprzeciwiać doświadczenie życiowe.

Sąd pierwszej instancji nie znalazł podstaw do zastosowania w sprawie niniejszej przepisów o rękojmi przy sprzedaży, zauważając, że rękojmia przysługuje z tytułu wad rzeczy sprzedanej (albo wykonanego dzieła). W razie wad rzeczy sprzedanej lub wykonanego dzieła powód może domagać się m.in. obniżenia ceny (sprzedanej rzeczy lub zamówionego dzieła). Pozwany – jak się zauważa – przeprowadził remont dachu nieodpłatnie. W tym zakresie powodom nie przysługuje więc roszczenie o obniżenie ceny (za wykonane dzieło – remont), bowiem takiej ceny nie uiścili. Powodowie – jak wywodzi się dalej – nie domagali się również obniżenia ceny z tytułu wad rzecz nabytej (budynku mieszkalnego) od pozwanego. Zauważa się przy tym, że w momencie nabycia budynku wada związana ze zmniejszoną powierzchnią strychu jeszcze nie istniała.

Skoro powodowie wskazują – jak naprowadza sąd – że ponieśli szkodę w postaci zmniejszenia wartości nieruchomości w wyniku remontu, to tym samym podstawę ich roszczenia stanowi art. 471 k.c. Sąd zaznacza przy tym, że nie jest związany kwalifikacją prawną roszczenia wskazanego w pozwie, a jedynie podstawą faktyczną dochodzonego roszczenia. W ocenie sądu okręgowego powodowie nie wykazali, by ponieśli szkodę wskutek zmniejszenia wartości budynku spowodowanego zmniejszeniem powierzchni strychu. Sąd akcentuje, że to na nich spoczywał ciężar wykazania tej okoliczności co do zasady i co do wysokości. Zdaniem sądu kwestia ta wymagała powołania biegłego. Powodowie złożyli taki wniosek i sąd go dopuścił, ale ostatecznie uznał opinię za niewiarygodną. Dlatego uznał roszczenie powodów za nieudowodnione. Poza tym uznaje się, że wzmocnienie konstrukcji dachu nie miało istotnego wpływu na powierzchnię użytkową poddasza. Opinie biegłych – jak zauważa sąd pierwszej instancji – były tu jednoznaczne: poddasze przed wykonaniem robót naprawczych także nie spełniało wymogów powierzchni mieszkalnej z uwagi na wysokość i dostęp. Zdaniem sądu był to typowy strych – pomieszczenie przynależne do lokalu mieszkalnego.

Za częściowo udowodnione sąd uznał roszczenia powodów z tytułu usterek (wad) w budynku. Z uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że na zasądzoną z tego tytułu sumę składa się kwota 11.394 zł z tytułu kosztów napraw i kwota 88,67 zł – jako zwrot kosztów rzeczoznawców. W pozostałym zakresie drugie z roszczeń pozwu zostało oddalone.

O kosztach procesu sąd okręgowy orzekł na podstawie art. 100 k.p.c.

Apelację od tego wyroku wywiedli powodowie, zaskarżając go w części oddalającej powództwo co do kwoty 183.380 zł – dochodzonej tytułem pierwszego z roszczeń pozwu wymienionych na wstępie wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie oraz w zakresie rozstrzygającym o kosztach procesu, zarzucając sądowi pierwszej instancji:

- nierozpoznanie istoty sprawy, polegające na niezbadaniu podstawy merytorycznej dochodzonego roszczenia, skutkujące uznaniem, że pomimo sprzedaży powodom przez pozwanego nieruchomości niespełniającej cech, o jakich istnieniu zapewniał pozwany, tj. mniejszy metraż, brak wysokości poddasza kwalifikującego je jako pomieszczenie mieszkalne, powodowie nie ponieśli żadnej szkody, a pozwany należycie wykonał umowę,

- naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. i art. 154 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami przez wyprowadzenie ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wniosków końcowych sprzecznych z tym materiałem w zakresie uznania, że opinia biegłego sądowego Z. S. jest niewiarygodna oraz że biegła przyjęła w wycenie błędną metodologię, co skutkowało uznaniem, że strona powodowa nie wykazała roszczenia ani co do zasady, ani co do wysokości,

- naruszenie art. 232 i 278 w zw. z art. 227 k.p.c. przez niedopuszczenie i nieprzeprowadzenie dowodu z opinii uzupełniającej bądź opinii innego biegłego sądowego z zakresu wyceny nieruchomości z urzędu,

- naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 471 k.c. przez wyprowadzenie ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wniosków końcowych sprzecznych z tym materiałem, w zakresie uznania, że:

- w momencie nabycia budynku przez powodów wada związana ze zmniejszoną powierzchnią strychu jeszcze nie istniała, podczas gdy opinia biegłego sądowego R. T. ujawniła, że nieruchomość nabyta przez powodów nigdy nie miała powierzchni wskazanej w umowie sprzedaży nieruchomości, zaś poddasze nie miało zakładanej maksymalnej wysokości mogącej kwalifikować je jako pomieszczenie mieszkalne, ani też nie miało powierzchni przewidzianej w umowie oraz dokumentacji powykonawczej,

- powodowie nie wykazali, aby ponieśli szkodę wskutek zmniejszenia wartości budynku spowodowanego zmniejszeniem powierzchni strychu, za pomocą wiarygodnych dowodów, gdyż opinia biegłego sądowego z zakresu wyceny nieruchomości na okoliczność spadku wartości nieruchomości powodów wskutek zmniejszenia się jej powierzchni została uznana za niewiarygodną, podczas gdy ocena dowodu z opinii biegłego sądowego nie może być dokonywana według kryterium wiarygodności, zaś przyjęta przez biegłą metodologia znajdowała potwierdzenie w opinii biegłego sądowego R. T. i S. W. w zakresie powierzchni poddasza oraz wykazywała spadek wartości spowodowany mniejszym metrażem nieruchomości i utratą charakteru mieszkalnego poddasza,

- pozwany nie udzielił zgody na wykonanie przez powodów otworu w stropie i projekt z zaznaczonym nowym otworem przedstawiony przez powodów nie został sporządzony przez firmę pozwanego i oparcie się w tym zakresie na dowodzie z przesłuchania pozwanego, podczas gdy wyjaśnienia pozwanego w tym zakresie były sprzeczne z zeznaniami powodów oraz świadka J. B., jak również pozostałą dokumentacją budowlaną,

- powodowie byli informowani przez pozwanego od dnia podpisania umowy rezerwacyjnej o tym, że strych nie jest powierzchnią mieszkalną, podczas gdy zarówno powierzchnia użytkowa całej nieruchomości wskazana w umowie sprzedaży, dokumentacja powykonawcza przekazana powodom oraz wyposażenie trzeciej kondygnacji zakładało poddasze użytkowe, o cechach mieszkalnych, nie zaś strych,

- w wyniku ingerencji powodów, m. in. w zbrojony strop, osłabiono elementy, w które ingerowano i wykonanie przez powodów dodatkowego otworu mogło przyczynić się do ugięcia dachu, a tym bardziej do ugięcia ścian, podczas gdy w materiale dowodowym sprawy brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających osłabienie elementów stropu,

- wskutek drgań, które nastąpiły podczas wykuwania otworu przez powodów, krokwie koszowe musiały się zsunąć i oparcie się w tym zakresie na błędnym wniosku biegłego S. W., podczas gdy żaden z dowodów nie wskazuje na zsunięcie krokwi, ale ich ugięcie, w szczególności zlecona przez pozwanego inwentaryzacja połączona z dokładnymi oględzinami odkrytej konstrukcji dachu nie potwierdziła zsunięcia się podpór, ale nadmierne ugięcie krokwi koszowej,

- zeznania świadka K. K. są niewiarygodne tylko z tego powodu, że pozostają w sprzeczności częściowo z opiniami biegłych, podczas gdy zeznania te pokrywają się w znacznej mierze z wnioskami biegłych oraz ze stanem faktycznym odsłoniętego dachu,

- biegły S. W. w trakcie składania opinii uzupełniającej odpowiedział w sposób jasny i jednoznaczny na pytania stron i wszystkie zastrzeżenia zostały wyjaśnione przez biegłego w trakcie złożonych zeznań, podczas gdy biegły nie odniósł się do wszystkich zastrzeżeń i pytań strony powodowej;

- naruszenie art. 471 k.c. w zw. z art. 361 § 1 i 2 k.c. przez jego błędne zastosowanie w stanie faktycznym sprawy i uznanie, że powodowie nie ponieśli szkody pomimo:

- nabycia nieruchomości o mniejszym metrażu, niż przewidziany w umowie sprzedaży i dokumentacji powykonawczej,

- nabycia strychu nieużytkowego, zamiast przewidzianego w umowie i dokumentacji powykonawczej użytkowego poddasza, mającego spełniać funkcje mieszkalne,

- wadliwej konstrukcji dachu i wykonania dachu o zaniżonych przekrojach,

- wadliwej naprawy dachu polegającej na dodatkowym obniżeniu wysokości poddasza oraz wprowadzeniu na poddasze elementów nowych w postaci ramy stalowej podpierającej krokiew koszową, słupków i podparć ograniczających możliwości aranżacyjne poddasza,

co skutkowało uznaniem, że sprzedaż nieruchomości o faktycznie innych parametrach, niż przewidziana w umowie oraz naprawa pogarszająca jakość nabytej nieruchomości nie rodzi po stronie pozwanego odpowiedzialności odszkodowawczej.

Powodowie wnieśli przy tym o zmianę zaskarżonego wyroku przez zasądzenie na ich rzecz dalszej kwoty 183.380 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 22 marca 2012 roku do dnia zapłaty oraz przez zasądzenie zwrotu kosztów procesu, ewentualnie – o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, a nadto – o zasądzenie zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.

W odpowiedzi na apelację pozwany wniósł o jej oddalenie na koszt powodów.

Sąd apelacyjny zważył, co następuje:

Powodowie – jak wynika z pozwu i z wyjaśnień ich pełnomocnika – domagali się odszkodowania za nienależyte wykonanie zobowiązania. Ich szkoda ma wynikać z tego, że nabyli budynek wadliwy, ze źle skonstruowanym dachem, co implikowało konieczność przeprowadzenia remontu, w trakcie którego zamontowano przeszkody poziome i pionowe oraz obniżono sufit o pięć centymetrów, doprowadzając w ten sposób do niekorzystnej zmiany w zakresie funkcjonalności poddasza. Tak zdefiniowano podstawę faktyczną żądania przed sądem okręgowym. W apelacji natomiast zarzuca się sądowi, że nie uwzględnił w swej ocenie tego, że budynek od początku miał mniejszą powierzchnię, niż to przewidziano w umowie, co ujawniło się w toku postępowania w opinii biegłego R. T.. Na tym założeniu zasadza się znaczna część zarzutów podniesionych w apelacji, w szczególności zaś zarzut nierozpoznania istoty sprawy. Zarzuty te nie mogą odnieść zamierzonego skutku, skoro powodowie nie dochodzili dotąd odszkodowania z tytułu rozbieżności pomiędzy treścią umowy a rzeczywistym stanem rzeczy, wiążąc swą szkodę ze zmianami, do jakich doszło na skutek remontu.

Wyjaśnić w tym miejscu trzeba, że na żądanie w sensie procesowym składa się nie tylko roszczenie – w tym przypadku pretensja określona w pieniądzu, ale również okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie ( vide: art. 187 § 1 pkt 1 i 2 k.p.c.; por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 stycznia 2016 roku, I PK 16/15). Sąd jest związany podstawą faktyczną żądania, a jej zmiana na etapie instancji odwoławczej jest niedopuszczalna (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 stycznia 2009 roku, V CSK 282/08). W judykaturze przyjmuje się, że zmiana powództwa w postępowaniu apelacyjnym nie może dotyczyć podstawy faktycznej dochodzonych roszczeń, gdyż w istocie oznaczałoby to wystąpienie z nowym żądaniem w miejsce poprzedniego (tak Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 21 października 2008 roku, II PK 71/08), a tym samym naruszenie zakazu z art. 383 k.p.c. Tym samym, przedmiotem oceny sądu apelacyjnego może być wyłącznie roszczenie zgłoszone przed sądem pierwszej instancji, a zatem żądanie zapłaty 183.380 zł z tytułu utraty wartości nieruchomości nabytej od pozwanego, wobec zmniejszenia powierzchni użytkowej budynku na skutek usuwania wad w konstrukcji dachowej.

Sąd okręgowy założył, że powodowie nie mogą żądać obniżenia ceny na podstawie przepisów o rękojmi, bo rzecz w chwili sprzedaży nie była wadliwa, gdyż budynek nie miał jeszcze zmniejszonej powierzchni. Zdaniem sądu pierwszej instancji nie służy im też roszczenie o obniżenie ceny związane z remontem, bo ten został przez pozwanego wykonany bezpłatnie. Założenia te są wynikiem pewnego nieporozumienia. Powodowie nie występowali przecież z roszczeniem o obniżenie ceny remontu i o ile prawdą jest, że do zmniejszenia powierzchni budynku i zmiany aranżacji wnętrza doszło właśnie na skutek remontu, o tyle nie sposób przeoczyć tego, że remont ten był wynikiem wad konstrukcyjnych tkwiących w rzeczy już w chwili sprzedaży. Nie można więc zakładać, że sprzedana powodom rzecz nie była wadliwa. Konsekwencją tej wady była konieczność przeprowadzenia prac remontowych, które nie przywróciły dotychczasowej użyteczności budynku. Na to właśnie skarżą się powodowie, dochodząc od pozwanego odszkodowania.

Nie ma przy tym przeszkód, by rozpoznać ich żądanie w oparciu o reguły ogólne, na które obecnie się powołują – na podstawie art. 471 i nast. k.c. Wprawdzie w rubrum pozwu mowa jest o „przepisach dotyczących rękojmi w zakresie budynków”, ale już z uzasadnienia pozwu nie wynika, by wolą powodów było oparcie powództwa na odpowiedzialności rękojmianej. Tak też na sprawę patrzył sąd okręgowy, słusznie nie czując się związanym kwalifikacją prawną żądania wskazaną w pozwie. Uznał jednak, że „powodowie nie wykazali, aby ponieśli szkodę wskutek zmniejszenia wartości budynku spowodowanego zmniejszeniem powierzchni strychu”. Należy założyć, że pisząc te słowa miał w rzeczywistości na myśli to, że nie wykazano, by doszło do zmniejszenia wartości budynku, a – tym samym – do szkody. To przecież utrata wartości budynku definiuje szkodę małżonków B.. Sąd okręgowy uznał nadto, że wzmocnienie konstrukcji dachu nie miało istotnego wpływu na powierzchnię użytkową poddasza, bo poddasze nie spełniało wymogów powierzchni mieszkalnej z uwagi na wysokość i dostęp, i było to jedynie pomieszczenie przynależne do lokalu mieszkalnego.

Z tym ostatnim założeniem trzeba się zgodzić: poddasze w domu powodów od początku nie stanowiło pełnowartościowego pomieszczenia mieszkalnego. Po pierwsze, nie było normalnie skomunikowane z resztą budynku, bo architekt zaprojektował tam wejście po drabinie. Po drugie, nie miało minimalnej, wymagalnej przez przepisy wysokości. Z opinii biegłego R. T. wynika, że pierwotna wysokość strychu to 2,1 m. Nawet, jeśli – jak twierdzą powodowie – poddasze miało w najwyższym punkcie 2,2 m, to przecież cała pozostała część pomieszczenia musiała być niższa, skoro jest tam skośny dach. Tymczasem, zgodnie z § 72 ust. 1 rozporządzenia Ministra (...)z dnia 12 kwietnia 2002 roku w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz. U. z 2015 roku, poz. 1422) pokoje na poddaszu w budynkach jednorodzinnych powinny mieć co najmniej 2,2 m wysokości, przy czym przy stropach pochyłych jest to wysokość średnia liczona między największą a najmniejszą wysokością pomieszczenia, lecz nie mniejszą niż 1,9 m. Chodzi zatem o średnią wysokość strychu powyżej 1,9 m, która w żadnym razie nie osiąga i nie osiągała w domu powodów minimalnego pułapu.

Nie zmienia to faktu, że powierzchnia ta mogła być w jakiś sposób wykorzystana, nawet w celach mieszkalnych, skoro są tam okna dachowe i kaloryfery. Co więcej, powodowie zbudowali schody, które uczyniły tę przestrzeń bardziej dostępną. Nie więc racji sąd okręgowy, że zmiana aranżacji poddasza, będąca następstwem remontu, nie miała znaczenia dla użyteczności tego pomieszczenia, a tym samym – że nie wyrządzono powodom szkody. Przedmiotem oceny w tej kwestii nie powinien być status prawny poddasza (strychu), a w szczególności to, czy jest to pomieszczenie mieszkalne czy pomocnicze – w rozumieniu przepisów administracyjnoprawnych, ale jego faktyczna użyteczność, bo to ona rozstrzyga o wartości budynku. Dlatego uznać trzeba, że zarzuty nakierowane na ocenę prawną sądu okręgowego w tym przedmiocie nie trafiają w sedno. Sąd pierwszej instancji docenił zresztą walory tego pomieszczenia, zauważając, że można tam było urządzić biuro czy sypialnię dla gości.

Na skutek remontu poddasze straciło na atrakcyjności: w pomieszczeniu pozbawionym dotąd przegród budowlanych pojawiły się słupy i pozioma belka, a do tego jest ono jeszcze niższe, niż dotąd o pięć centymetrów. Bez wątpienia zmiana ta wpływa niekorzystnie na wartość nieruchomości, co stanowi szkodę strony powodowej. Określenie rozmiarów tej szkody wymaga wiadomości specjalnych. W tym kierunku zmierzało postępowanie dowodowe zainicjowane przed sądem okręgowym, który dopuścił dowód z opinii biegłego do spraw szacowania wartości nieruchomości, lecz następnie opinię tę zdyskredytował, nie akceptując założeń biegłego.

Opinia biegłego – podobnie, jak inne dowody – podlega ocenie sądu w ramach wytyczonych treścią art. 233 § 1 k.p.c. Ocena ta – jak słusznie zauważają apelujący – musi mieć jednak na względzie charakter tego dowodu. W judykaturze przyjmuje się, że nie leży w kompetencji sądu podważanie ocen fachowych dokonanych przez biegłych w zakresie ich merytorycznej poprawności (w tym duchu w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 21 czerwca 2016 roku, III AUa 202/16). Sąd ma jednak prawo i obowiązek poddać ją ocenie w zakresie zgodności z zasadami logicznego myślenia, doświadczenia życiowego i wiedzy powszechnej (por. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 20 czerwca 2017 roku, III AUa 645/16). Wbrew zarzutom podniesionym w apelacji takiej właśnie oceny dokonał sąd okręgowy i ocena ta jest w pełni prawidłowa. Sąd pierwszej instancji wytknął biegłej błędy logiczne w rozumowaniu. W istocie bowiem koncepcja Z. S. polega na nieporozumieniu. Pomijając już fakt, że opinia opiera się na założeniach, które nie znajdują pokrycia w materiale dowodowym, gdy chodzi o zmianę powierzchni budynku, zgodzić się trzeba z sądem okręgowym, że nie ma prostego przełożenia pomiędzy powierzchnią całkowitą budynku a jego ceną.

Dostrzegając te wady sąd okręgowy zobligowany był dopuścić dowód z opinii innego biegłego, nie czekając na wniosek strony, która przecież o ocenie sądu mogła przekonać się dopiero z uzasadnienia wyroku (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 17 marca 2017 roku, III CSK 84/16). Sąd pierwszej instancji poniechał kontynuacji postępowania dowodowego, pozbawiając stronę powodową możliwości wykazania spornej okoliczności, co słusznie wytyka się w apelacji. Uchybienie to zostało naprawione na etapie instancji odwoławczej. Sąd apelacyjny dopuścił dowód z opinii biegłego do spraw wyceny nieruchomości w celu ustalenia, czy prace budowlane wykonane na poddaszu domu należącego do powodów, polegające na obniżeniu stropu i zmniejszeniu – tym samym – kubatury poddasza oraz na posadowieniu tam podpór i belki poziomej mają wpływ na wartość nieruchomości, a jeśli tak – to jaką. Biegły miał przy tym kierować się założeniem, że strych w tym domu stanowi pomieszczenie pomocnicze w rozumieniu przywołanego wyżej rozporządzenia Ministra (...). Zastrzeżenie to jest wynikiem przyjętych wyżej założeń.

Dopuszczając ten dowód sąd apelacyjny przyjął także, że pozwany ponosi odpowiedzialność za tąpnięcie dachu. Teza ta znajduje potwierdzenie w opinii biegłego R. T., który wyjaśnił, że więźba dachowa nie została wykonana zgodnie z projektem i to jest główna przyczyna ugięcia się belki. Niezgodnie z projektem zastosowano mniejsze od projektowanych przekroje i nie oparto więźby na stropie, choć tak zakładał projekt konstrukcyjny.

W ocenie sądu apelacyjnego nie ma dostatecznych dowodów na to, by pomiędzy wykonaniem nowego otworu w stropie z inicjatywy powodów a tąpnięciem dachu istniał związek przyczynowy. Według biegłego R. T. jest to bardzo mało prawdopodobne, choć biegły nie wyklucza, że wibracje w czasie wykonywania otworu przy stosowaniu niewłaściwych narzędzi i rozkuwanie komina przy krokowi koszowej bez podparcia słupkiem mogły wpłynąć na osłabienie konstrukcji więźby dachowej. Główna przyczyna tkwiła jednak w wadzie konstrukcyjnej budynku. Jeśli było inaczej, to okoliczność tę powinien udowodnić pozwany, bo to on utrzymuje, że powodowie przyczynili się swym działaniem do katastrofy budowlanej. Jednoznacznego dowodu na to nie ma. W tych okolicznościach ustalenie tego, czy otwór został wykonany za zgodą i wiedzą pozwanego, nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia.

Akceptując opinię biegłego R. T. sąd apelacyjny uznał, że na wiarę nie zasługuje opinia biegłego S. W.. Zdaniem tego ostatniego ugięcie dachu było skutkiem rozkuwania stropu. Biegły nie wyjaśnił jednak, dlaczego do tąpnięcia doszło przeszło dwa lata po przeróbce, skoro to właśnie wybicie nowej dziury w stropie miało przyczynić się do załamania struktury dachu. Sąd apelacyjny uchylił się natomiast od oceny opinii biegłego B., bo jest to opinia prywatna. Prywatne ekspertyzy opracowane na zlecenie stron nie są dowodem z opinii biegłego, lecz stanowią umotywowane z punktu widzenia wiadomości specjalnych stanowisko stron lub uczestników postępowania i nie mogą zastąpić dowodu z opinii biegłego (tak Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 14 czerwca 2018 roku, V CSK 349/17).

Opinię na zlecenie sądu apelacyjnego sporządził biegły z zakresu wyceny nieruchomości R. S. (k. 799 i nast.). Z opinii tej wynika, że wprowadzone zmiany konstrukcyjne wpłynęły niekorzystnie na wartość nieruchomości, tym niemniej ustalenie zakresu uszczerbku za pomocą badań porównawczych nie jest możliwe, bo nie ma materiału badawczego pozwalającego na ocenę tego rodzaju. W aktach notarialnych nie podaje się takiej cechy korygującej. Biegły był jednak w stanie oszacować wartość metra kwadratowego powierzchni użytkowej poddasza, którą określił na 5.592 zł (k. 829). Wartość ta posłużyła sądowi odwoławczemu do ustalenia wysokości szkody.

Z opinii biegłego T. wynika, że wzmocnienie konstrukcji dachowej nie miało tak istotnego wpływu na powierzchnię użytkową poddasza, jak dołożenie kolejnej warstwy wełny o grubości pięciu centymetrów. Działanie to spowodowało zmniejszenie powierzchni użytkowej o 9 m 2 albo 6,5 m 2 – w zależności od zastosowanej normy. Rzeczywista powierzchnia użytkowa poddasza – w zależności od normy – nie przekraczała przed naprawą 32 m 2 lub 28 m 2. W pierwotnym rozwiązaniu zastosowano 15 cm wełny, aktualnie zaś warstwa ta wynosi 20 cm (tak samo – k. 497). Wyliczenie biegłego uwzględnia specyfikę powierzchni strychowej, znajdującej się pod skosami dachu. O ile przy podłodze powierzchnia poddasza jest taka sama, jak przed remontem, o tyle jej użyteczność po remoncie – z uwagi na obniżoną powałę, jest odpowiednio mniejsza.

Nie ma żadnej podstawy prawnej, która wiązałaby sąd jednym ze stosowanych normatywów liczenia powierzchni budynku. Dlatego – na potrzeby prowadzonych wyliczeń – podane wyżej wartości uśredniono, przyjmując, że na skutek obniżenia stropu „ubyło” 8 m 2 powierzchni użytkowej poddasza. Iloczyn tej powierzchni i ceny metra kwadratowego poddasza ustalonej przez biegłego S. wynosi 44.736 zł. Kwota ta ma charakter szacunkowy, nie oddaje precyzyjnie wysokości uszczerbku, lecz może być punktem odniesienia dla określenia wysokości odszkodowania.

Obniżenie poddasza i zmniejszenie – tym samym – jego powierzchni użytkowej nie jest jedyną niedogodnością będącą udziałem powodów na skutek wady w konstrukcji dachowej. Przypomnieć trzeba, że na poddaszu pojawiły się przegrody poziome i pionowe, ograniczające dodatkowo jego funkcjonalność. W nowej konstrukcji zastosowano słupki, które – obiektywnie rzecz ujmując – ograniczają możliwości aranżacji wnętrza. Także z tego powodu należy się powodom rekompensata. Od razu zastrzec trzeba, że także tej szkody nie da się precyzyjnie wyliczyć, bo – jak już wyjaśniono – brak jest stosownych danych porównawczych: cechy tego rodzaju nie są uwzględniane w treści umów sprzedaży (tak biegły R. S. – rozprawa – k. 867), choć nie można mieć wątpliwości, że mają one wpływ na atrakcyjność oferty.

W sytuacji, gdy ścisłe udowodnienie wysokości szkody jest niemożliwe, sąd może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy (art. 322 k.p.c.). Sytuacja taka zachodzi w sprawie niniejszej. Biorąc pod uwagę orientacyjną wysokość straty wynikającej ze zmniejszenia powierzchni strychu i fakt zainstalowania na poddaszu przegród budowlanych, obniżających jego wartość użytkową, jak też bacząc na charakter tego pomieszczenia, sąd apelacyjny uznał, że właściwym odszkodowaniem z obu tych tytułów będzie kwota 60.000 zł. O odsetkach od tej kwoty sąd apelacyjny orzekł na podstawie art. 481 § 1 k.c., podzielając w tej kwestii ocenę prawną sądu pierwszej instancji. Wymagalność roszczenia została zainicjowana przez doręczenie pozwanemu odpisu pozwu.

Dodać trzeba, że brak było podstaw do zasądzenia tej należności solidarnie. Jak wynika z art. 369 k.c. zobowiązanie jest solidarne, jeżeli to wynika z ustawy lub z czynności prawnej. Strony umowy nie uregulowały tej kwestii, a ustawa nie przewiduje w takim przypadku solidarności czynnej. Z uwagi na to, że apelację wnieśli jedynie powodowie, sąd odwoławczy nie mógł skorygować uchybienia sądu okręgowego w tym przedmiocie, bo w części uwzględniającej powództwo wyrok sądu pierwszej instancji stał się prawomocny.

Zmiana orzeczenia w części merytorycznej implikowała konieczność modyfikacji rozstrzygnięcia w przedmiocie kosztów procesu, który powodowie wygrali ostatecznie w 32%. W sumie zasądzono bowiem 71.482,67 zł (11.482,67 zł + 60.000 zł), przy wartości przedmiotu sporu określonej na 222.380 zł. W tej sytuacji należało rozdzielić stosunkowo koszty procesu, na podstawie art. 100 k.p.c. Szczegółowe wyliczenie w tym przedmiocie pozostawiono referendarzowi sądowemu w oparciu o art. 108 § 1 zd. 2 k.p.c.

Także w oparciu o art. 100 k.p.c. rozstrzygnięto o kosztach postępowania apelacyjnego, rozliczając koszty stron w tej samej proporcji, stanowiącej wypadkową uwzględnionej części żądania (60.000 zł) do wartości przedmiotu zaskarżenia (183.380 zł). Koszty pozwanego ograniczyły się do wynagrodzenia pełnomocnika w kwocie 5.400 zł, zgodnie z § 2 pkt 6 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 roku, poz. 1800, ze zm.). Na koszty powodów – poza wynagrodzeniem pełnomocnika w tej samej kwocie, ustalonym zgodnie § 2 pkt 6 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2015 roku, poz. 1804, ze zm.) – złożyła się jeszcze opłata od apelacji w kwocie 9.169 zł. W sumie koszty powodów opiewają na 14.569 zł, z czego należy im się zwrot 32%, czyli 4.662,08 zł. Pozwanemu natomiast należy się zwrot 68% z kwoty 5.400 zł, co daje 3.672 zł. Różnica wynosi 990 zł na korzyść powodów.

W toku postępowania apelacyjnego poczyniono wydatki na opinię biegłego w kwocie 4.841,06 zł, pokryte tymczasowo przez Skarb Państwa. Wydatkami tymi należało obciążyć strony w proporcji do wyniku sprawy, na podstawie art. 113 ust. 1 w zw. z art. 83 ust. 2 ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. z 2018 roku, poz. 300).

Z tych wszystkich powodów orzeczono, jak na wstępie, kierując się w tej mierze treścią art. 385 i 386 § 1 k.p.c.

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Iwona Migała
Podmiot udostępniający informację: Sąd Apelacyjny w Warszawie
Data wytworzenia informacji: